środa, 4 grudnia 2013

Brasilia - nowa stolica / Brasilia - new capital city

Scroll down for the English version

Brasilia była na naszej liście miastem, które koniecznie musimy zobaczyć. Nie przeszkadzało nam, że aby tam dojechać będziemy musieli spędzić w autobusie niemal 24 godziny. Nie przeszkadzało nam, że zaczyna się tam akurat pora deszczowa, która w końcu gdzieś musiała nas dopaść. I nie przeszkadzało nam, że w mieście brakuje zabytkowych, wąskich uliczek, które tak w czasie naszych podróży uwielbiamy. Albin pisząc swoją magisterkę o przenoszeniu różnych stolic na świecie pisał w niej między innymi o Brasili. I właśnie dlatego MUSIELIŚMY ją odwiedzić.

Przyjechaliśmy wymordowani długą jazdą późnym popołudniem. Pierwszy szok: metro. Nie to, że jest. Ale jego standard. Po raz pierwszy od wyjazdu z Londynu poczuliśmy się jak w stolicy Królestwa Brytyjskiego. Ładnie oznakowane, klimatyzacja, wygoda, kultura... Nie tak jak było w Recife, gdzie ludzie do metra rzucają się jakby od tego zależało życie. Na dodatek niesamowicie pomocni pracownicy. Wystarczyło, że zatrzymaliśmy się na chwilę przy planie miasta, a już ktoś się nas pytał czy nie potrzebujemy pomocy. Gdy odparliśmy, że chcemy jedynie skorzystać z telefonu pozwolono nam zadzwonić z biura! Specjalne traktowanie dla gringosów? Możliwe.

Aby znaleźć mieszkanie naszego nowego couch surfingowego hosta musieliśmy rozpracować system adresów w Brasili. Trzeba bowiem pamiętać, że Brasilia jest miastem planowanym i jak na takie przystało wszystko jest tutaj ładnie zorganizowane. Dzielnice podzielone są na ponumerowane super quadry, pomiędzy którymi znajdują się sklepy, bary i restauracje. W tych super quadrach znajdują się oznaczone literami bloki mieszkalne. Tak więc dostaje się więc na przykład taki adres:

SQN 105, Bloco A – 301

Znając system wystarczy nam jedno spojrzenie na plan miasta i już wiemy gdzie mieszkamy :) Oczywiście dotyczy to tylko „starej” części miasta. Miasto bowiem zostało zaplanowane jedynie na 500 000 osób. Jak jadnak można łatwo przewidzieć szybko się rozrosło i obecnie mieszka tutaj około 2mln ludzi, większość w otaczających pierwotne miasto dzielnicach.

Następnego dnia z samego rana ruszyliśmy na zwiedzanie. Pierwsze wrażenie: miasto wygląda jak żywcem przeniesione z USA. Szerokie aleje, betonowe budynki będące swoistymi dziełami sztuki zdolnego architekta Oscara Niemeyer’a, brak pieszych. Od wielu ludzi słyszeliśmy, że Brasilia nie jest miastem dostosowanym dla pieszych. Że nie ma tam chodników. Że z nieba leje się żar, przed którym nie ma się gdzie schować. My jednak lubimy chodzić i postanowiliśmy zwiedzić stolicę pieszo. W przeciwieństwie do większości miast Brazylii tutaj w końcu czuliśmy się w 100% bezpiecznie. Być może przyczyniło się do tego to podobieństwo do miast amerykańskich, a w szczególności Waszyngtonu. Być może mała liczba bezdomnych na ulicach. A być może po prostu jest tu rzeczywiście bezpiecznie.
 
W czasie jednego dnia włóczenia się po mieście, które okazało się nie być aż tak wrogie przechodniom jak o nim mówią, udało się nam zobaczyć wszystke ważniejsze budynki miasta: katedrę, Muzeum Narodowe, parlament, pomnik Juscelino Kubitschek’a – prezydenta odpowiedzialnego za przeniesienie stolicy z Rio do Brasili w kwietniu 1960 roku oraz wiele innych, które możecie zobaczyć na naszych zdjęciach.

Wizyta w Brasilii była zdecydowanie warta długiej podróży, spalonej słońcem skóry (w Brasilii deszcz nas jeszcze nie dopadł: mieliśmy piękne niebieskie niebo i jakieś 35 stopni w cieniu) oraz bolących następnego dnia nóg (zdążyłam się już odzwyczaić od chodzenia... :)). Miasto to całkowicie różni się od wszystkich innych miast, które widzieliśmy do tej pory w Ameryce Południowej i chyba głównie dlatego tak nas zafascynowało :)


English:


Brasilia was for us the absolutely must see. It did not bother us that to get there we had to spend on the bus almost 24 hours. It did not bother us that the rainy season just began there, which in the end had to get us somewhere. And it did not bother us that the city lacks the old narrow streets which we love so much. Albin wrote his master's thesis about moving various capitals in the world and he wrote it, inter alia, about Brasilia. And that's why we had to go there.

We arrived late in the afternoon exhausted after a long drive. First shock: the subway. Not that it is there. But its standard. For the first time since our departure from London we felt like in the capital of the United Kingdom. Nicely marked, air conditioned, convenient, cultural ... Not like it was in Recife, where people throw themselves to the subway as if their life depended on it. Plus the extremely helpful staff working there. When we stopped for a moment at the plan of the city just few seconds later someone asked us if we needed help. We wanted to use the phone to call our couch surfing host and the man allowed us to call from the office! Was it special treatment for gringos? That’s possible.

To find an apartment of our new couch surfing host we had to work out a system of addresses in Brasilia. You have to remember that Brasilia is a planned city and as such everything here is nicely organized. Districts are divided into numbered Super Quadras, between which there are shops, bars and restaurants. In these Super Quadras there are blocks of flats marked with letters. So the address looks like that:

SQN 105, Bloco A - 301

Knowing the system, we need just us one look at the plan of the city and we know where we live :) Of course, this only applies to the "old" part of town. The city was originally planned for only 500 000 people. But as one can easily predict the city grew rapidly and currently there is about 2 million people living here, the majority of them live in the surrounding city neighbourhoods.

The next day in the morning we set off to explore. First impression: the city looks like taken from the U.S. Wide avenues, concrete buildings which are specific works of art by capable architect Oscar Niemeyer, the lack of pedestrians. From many people we have heard that Brasilia is not a city adapted for pedestrians. That there are no sidewalks. That there is terrible heat against which there is no place to hide. However, we like to walk and we decided to explore the city on foot. Unlike most Brazilian cities here eventually we felt 100% safe. Perhaps the similarity to American cities (especially Washington) contributed to this feeling. Another factor was probably also a small number of homeless people on the streets. Or maybe it's just really safe there.


During one day wandering around the city which turned out not to be so hostile passers like everyone was talking about it, we were able to see all that important buildings of the city: the Cathedral, the National Museum, Parliament, Juscelino Kubitschek (President responsible for the transfer of capital from Rio to Brasilia in April 1960) Memorial and many others, which you can see in our pictures.


A visit to Brasilia was definitely worth the long trip, the sun-scorched skin (in Brasilia rain didn’t catch us yet: we had beautiful blue skies and about 35 degrees in the shade) and aching legs the next day (I could already wean from walking ... :) ) . The city is completely different from all the other cities that we have seen so far in South America and probably mostly because so fascinated us so much :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz